Nareszcie Pan Miś doczekał się na swoje zdjęcia. Na swoją sesję zdjęciową czeka też porcja szaliczków. Ale dzisiaj bohaterem jest tylko on sam. Tym razem bez bajania.
Wita serdecznie wszystkich przyjaciół - tych których zna od dawna oraz zupełnie nowych, ale bardzo sympatycznych.
I dla wszystkich ma takie drobne ale jakie urocze fiołki.
Dziękuję za odwiedziny. Ewa
"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać"
Antoine de Saint-Exupery
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydełkowe maskotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydełkowe maskotki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 25 sierpnia 2013
sobota, 19 stycznia 2013
Podarunki
Dostałam kilka listów z prośbą o przepis na masę na Białego Anioła. W poście z 12.01.2013 podałam bardzo ogólnie składniki a wykonanie tej masy wymaga trochę innego przygotowania. Przepraszam, że potraktowałam tak po macoszemu, nie sądziłam że będzie takie zainteresowanie. Nadrobię to w najbliższych dniach. Chcę zrobić kurs obrazkowy z dokładnym opisem. Mam nadzieję że zdjęcia wyjdą odpowiednie, nigdy tego nie robiłam. Obiecuję że następny post będzie o białej masie solnej.
Dzisiaj przedstawiam maskotki które już są w swoich nowych domach, lub niedługo będą.
Miodowy Miś ( wys. 30 cm ) doczekał się w końcu ubranka. Poleci w poniedziałek do Głogówka czyli do Stowarzyszenie Przyjaciół i Osób Niepełnosprawnych. Zabierze też ze sobą broszki i naszyjnik.
Małpeczka była robiona z myślą o Julce, wnuczce naszych przyjaciół. Wiem że rodzicom i dziadkom się podoba, Julka jeszcze w tej sprawie nie zabrała głosu.
Miś Pan Berecik został zamówiony z okazji imienin i trafił do solenizanta jeszcze w grudniu. Jest to osoba dorosła, która bardzo ceni rękodzieło. Jak mi przekazano, podoba się bardzo i całe święta siedział na honorowym miejscu obok choinki.
Dziękuję za odwiedziny i każde pozostawione słowo. Pozdrawiam ciepło i milej niedzieli Wszystkim życzę.
środa, 9 stycznia 2013
Włóczkowe bajanie nr 5
Witam serdecznie, dziękuję za słowa wsparcia. Wszystko powoli wraca do normy, więc wierzę że będzie dobrze.
Od roku mówię o sobie że jestem osobą o cyklu 2x1/2 etatu. Już wyjaśniam co to znaczy. 2 tyg. w domu - żona, rękodzielniczka, artystka i co tam jeszcze przyjdzie do głowy. Kolejne 2 tyg. wyjazd do wnuka i wtedy jestem tylko dla niego. Wieczorami coś tam dłubię ( o ile szybko nie zasnę). A na dodatek ciągle zaczyna mi się coś podobać, co robią inni. Tak jest z filcem. Niedługo pokażę moje pierwsze starcia z wełną czesankową. Ale jak napisała Ewa " jeśli nie teraz, to kiedy ?"
Przedstawiam misia i jego bajanie. Miś jest w sklepie stacjonarnym TUTAJ
Ołówek
Po powrocie ze szkoły, Adaś przejęty zaczął misiowi opowiadać:
Wiesz misiu, znalazłem w klasie ołówek, z taką błękitną gumką, z biedronkami i z ..
Adasiu - przerwał miś - a zapytałeś? Może ktoś go szukał?
Nie,... ale on taki piękny - już bez entuzjazmu powiedział Adaś.
Rano obudził się przerażony.
Pobiegł do półki z bajkami, aby sprawdzić czy wszystkie literki są na swoim miejscu. Śniło mu się że ołówek wymazał wszystkie bajki z jego książek.
Położył Adaś ołówek na biurku wychowawczyni.
- O jej znalazłeś - ucieszyła się Ania.
Ale wiesz mam drugi prawie taki sam, więc proszę - ten będzie dla Ciebie. O ile Ci się podoba.
Wieczorem Miś z uśmiechem patrzył na Adasia, zajętego rysowaniem kolejnego auta.
Jak wyrób włóczkowy to zostaję w temacie. Zrobiłam na swoją osobistą szyję szal - otulacz. Nie jest zszyty na końcach, zapinam go broszką. Pomysł połączenia ściegów: ściągacz i francuski podpatrzyłam u Makunki.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i zapraszam na kolejne bajanie lub inne moje prace.
Od roku mówię o sobie że jestem osobą o cyklu 2x1/2 etatu. Już wyjaśniam co to znaczy. 2 tyg. w domu - żona, rękodzielniczka, artystka i co tam jeszcze przyjdzie do głowy. Kolejne 2 tyg. wyjazd do wnuka i wtedy jestem tylko dla niego. Wieczorami coś tam dłubię ( o ile szybko nie zasnę). A na dodatek ciągle zaczyna mi się coś podobać, co robią inni. Tak jest z filcem. Niedługo pokażę moje pierwsze starcia z wełną czesankową. Ale jak napisała Ewa " jeśli nie teraz, to kiedy ?"
Przedstawiam misia i jego bajanie. Miś jest w sklepie stacjonarnym TUTAJ
Ołówek
Po powrocie ze szkoły, Adaś przejęty zaczął misiowi opowiadać:
Wiesz misiu, znalazłem w klasie ołówek, z taką błękitną gumką, z biedronkami i z ..
Adasiu - przerwał miś - a zapytałeś? Może ktoś go szukał?
Nie,... ale on taki piękny - już bez entuzjazmu powiedział Adaś.
Rano obudził się przerażony.
Pobiegł do półki z bajkami, aby sprawdzić czy wszystkie literki są na swoim miejscu. Śniło mu się że ołówek wymazał wszystkie bajki z jego książek.
Położył Adaś ołówek na biurku wychowawczyni.
- O jej znalazłeś - ucieszyła się Ania.
Ale wiesz mam drugi prawie taki sam, więc proszę - ten będzie dla Ciebie. O ile Ci się podoba.
Wieczorem Miś z uśmiechem patrzył na Adasia, zajętego rysowaniem kolejnego auta.
Jak wyrób włóczkowy to zostaję w temacie. Zrobiłam na swoją osobistą szyję szal - otulacz. Nie jest zszyty na końcach, zapinam go broszką. Pomysł połączenia ściegów: ściągacz i francuski podpatrzyłam u Makunki.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i zapraszam na kolejne bajanie lub inne moje prace.
czwartek, 27 grudnia 2012
włóczkowe bajanie nr 4
Przepraszam, jeżeli nudzę moim opowiastkami. Lubię swoje maskotki i lubię nad nimi pracować. Głównie są to misie i małpki. Więc aby to nie były tylko ich zdjęcia to ubieram je w historyjki.
Wracaliśmy ze szkoły we trójkę, razem z Mamą Adasia. Srebrzysta Pani stała w drzwiach mieszkania, z kartką w ręku.
Dziękuję za odwiedziny i cierpliwość jeżeli dotrwaliście do końca bajania.
Może taka historia przydarzyła się w tym roku, w minione Święta Bożego Narodzenia?
Dzisiaj Srebrzysta Pani uśmiechnęła się.
A może tylko mi się tak wydawało.
Codziennie rano, gdy wystawiam głowę z
plecaka widzę ją, gdy patrzy zza lekko uchylonej firanki. Tu muszę się
przyznać, że ubłagałam Adasia, aby zabierał mnie ze sobą do szkoły.
Któregoś dnia widziałam przelotnie jej
męża, jak wychodził do pracy niosąc przy okazji worek ze śmieciami. Też był
smutny i zamyślony, nie odpowiedział nawet na moje uprzejme „dzień dobry”.
Mieszkamy tutaj od kilku miesięcy, rozmawialiśmy już ze wszystkimi sąsiadami,
Tylko nie ze Srebrną Panią, tak nazwał ją Adaś, i Jej Mężem jakoś trudno było
zamienić nawet kilka słów. Dlaczego tę sąsiadkę nazywasz Srebrzystą Panią –
zapytałem Adasia. Bo ma takie włosy - odrzekł
i oczy chyba też. Rzadko wychodzi z domu, sąsiadów unika. Dziwna jakaś
taka.
Pomyślałem, że dzisiaj się do niej uśmiechnę i pomacham łapką. Albo nie, może tylko się uśmiechnę. Zapytam lepiej Adasia, czy takie zachowanie jest grzeczne.
Pomyślałem, że dzisiaj się do niej uśmiechnę i pomacham łapką. Albo nie, może tylko się uśmiechnę. Zapytam lepiej Adasia, czy takie zachowanie jest grzeczne.
O jej, Srebrna Pani odsłoniła firankę,
trudno muszę się uśmiechnąć. Chyba mnie nie zauważyła, nie odpowiedziała na mój
uśmiech, chociaż wydaje mi się, że gdy zasłaniała firankę jej twarz była
bardziej pogodna.
Gdy szliśmy z Adasiem do szkoły,
próbowałem mu to wszystko opowiedzieć, ale dołączył do nas Krzyś i zajął Adasia
innymi sprawami.
Wieczorem słyszałam jak Adaś zwierzał
się Mamie;
- Mamusiu, Srebrna Pani ma takie smutne
oczy, uśmiecham się do niej gdy wracam ze szkoły. Myślisz że tak można?
- Nawet trzeba, sąsiadka mówiła że przed
laty, przeżyła ta Pani jakąś tragedię, ale nikt nie wie o co chodzi.
Postanowiłem, że jutro uśmiechnę się do
Niej jeszcze raz i pomacham łapką.
Wracaliśmy ze szkoły we trójkę, razem z Mamą Adasia. Srebrzysta Pani stała w drzwiach mieszkania, z kartką w ręku.
- Dziwna rzecz - wychodziłam z domu i
gdy otworzyłam drzwi wypadła koperta z tą kartką. Myślałam że ktoś się pomylił.
Ale jest moje nazwisko. Tylko niech Pani popatrzy - życzenia i podpisany Święty
Mikołaj.
Już niedługo
Święta. Na pewno przybędę, aby pod choinką prezenty zostawić. Ty czekając na
mnie radosną kolędę zaśpiewaj Panu, co przyszedł świat zbawić. Niechaj ta
kolęda wśród śniegowej bieli płynąc serce Twoje w pełni rozweseli, a ja
cichutko przyjadę, stanę przy tobie, podrzucę prezenty, odjadę saniami....
i jeszcze taki cytat
To właśnie tego
wieczoru
gdy wiatr zimny
śniegiem dmucha,
w serca złamane
i smutne
po cichu
wstępuje otucha
Emilia
Waśniewska
Oczy Srebrzystej patrzyły na Mamę z
dziwnym wyrazem i wcale nie były zimnie, ale ciepłe i wilgotne od łez.. Przed
laty takie wierszyki układał dla mnie ..... i tu głos jej zadrżał,
ukłoniła się tylko i zamknęła za sobą drzwi.
Mamusiu - dziwna sprawa , Pani jest już duża, skąd
więc ten list od Św. Mikołaja – rezolutnie oświadczył Adaś. A poza tym Święty
Mikołaj był już kilka dni temu.
Jestem przekonana – powiedziała mama Adasia – że
Święty Mikołaj odwiedza nie tylko małe dzieci. Przynosi prezenty wszystkim,
którzy na to zasługują, także dorosłym i nie zawsze są to prezenty, których
można dotknąć i pobawić się nimi. Myślę, że taki właśnie prezent otrzymała od
Świętego Mikołaja nasza sąsiadka, którą ty nazywasz Srebrzystą Panią. Jeszcze
tego wieczoru, widziałam, gdy Adaś już spał, jak jego Mama zapukała do drzwi
Srebrzystej Pani. Spędziła chyba tam sporo czasu, bo już spałam, gdy wróciła.
Następne dni upłynęły szybko, bo w domu trwały
gorączkowe przygotowania do Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia. Nie chodziliśmy
już do szkoły, a więc nie było też okazji do spotkania Srebrzystej Pani. Było
za to sporo czasu poświęconego porządkom w domu, pieczeniu ciasta i
przygotowaniu innych smakołyków.
Nadeszła Wigilia Świąt Bożego Narodzenia. Z kuchni
już od rana płynęły niesamowite zapachy. Mama Adasia i Tato odświętnie ubrani,
a także sam Adaś założył nową koszulę i świeżo wyprane dżinsy. Zbliżała się
wigilijna wieczerza. Mama Adasia jeszcze ciągle krzątała się w kuchni, a Adaś
razem z Tatą przygotowali pięknie wystrojoną choinkę. Później zaczęli nakrywać
stół do uroczystej kolacji. Tato rozłożył biały obrus, a Adaś przyniósł talerze
i sztućce. Jakież było Jego zdziwienia, gdy Tato poprosił, aby przyniósł dwa
kolejne nakrycia. Wiedział, że tradycją jest pozostawienie jednego
dodatkowego nakrycia, ale dwa ? Gdy
zapytał o to tatę, ten tylko tajemniczo uśmiechnął się i odpowiedział – dzisiaj
będzie z nami dwoje „zbłąkanych wędrowców”. No może nie zupełnie zbłąkanych,
ale na pewno samotnych.
Adaś nie mógł
doczekać się rozpoczęcia wieczerzy. Słowa Taty tak go zaintrygowały, że
co chwila spoglądał na drzwi wejściowe. Jego wyobraźnia podpowiadała mu różne
możliwe i nie realne rozwiązania. Gdy
więc zadzwonił dzwonek, pierwszy zjawił się, aby otworzyć drzwi. Zaraz za nim
pojawiła się Mama. Gdy drzwi się otworzyły, zdumienia Adasia nie dało się
opisać. W drzwiach stała Srebrzysta Pani i jej mąż. Odświętnie ubrani i
bardziej pogodni niż zwykle, chociaż jakoś nieśmiało wchodzili do mieszkania
zapraszani przez gospodarzy. Mąż Srebrzystej Pani – pan Karol przyniósł piękny
bożonarodzeniowy stroik, który rodzice od razu ustawili na stole. To była
piękna dekoracja wigilijnego stołu. Wkrótce zabłysła pierwsza gwiazda i wszyscy
zasiedli do wigilijnej wieczerzy. Rozpoczęto, oczywiście, od dzielenia się
opłatkiem i składania życzeń. Nie słyszałam dokładnie co do siebie mówili, gdyż Adaś zostawił mnie na swoim biurku.
Widziałam tylko, przez uchylone drzwi jak uśmiechali się do siebie, wymieniali
uściski, ale także ze wzruszenia ocierali napływające do oczu łzy.
Wieczerza powoli zbliżała się do końca i nadchodził
czas otwarcia prezentów, które znajdowały się pod choinką. Zauważyłam, że Mama
Adasia od jakiegoś czasu dyskretnie spogląda na zegarek i zwraca głowę w
kierunku drzwi wejściowych. Czyżby to miało znaczyć, że jeszcze kogoś
oczekiwała ? I rzeczywiście wkrótce rozległo się ciche pukania do drzwi.
Wszyscy ze zdziwieniem spojrzeli po sobie, tylko Mama spokojnie podeszła do
drzwi i otworzyła je. W progu stał wysoki młodzieniec ubrany w brązową zimową
kurtkę i kolorowy szalik. W ręku
trzymał sporej wielkości torbę podróżną. Na widok Mamy, uprzejmie ukłonił się i
powiedział cicho – dobry wieczór mam na imię Grzegorz. Mam nadzieję, że
zastałem u Państwa moich rodziców. Zapraszam - odpowiedziała mama i szeroko
otworzyła drzwi. Oto zawitał do nas zbłąkany wędrowiec – powiedziała Mama -
wprowadzając gościa do pokoju. Srebrzysta Pani i pan Karol oniemieli ze
zdumienia na widok Grzesia, którego nie widzieli od kilku lat. Gdy zbliżył się
do nich i ucałował ich ręce, nie potrafili powstrzymać łez, które mimowolnie
napłynęły do oczu. Ściskali się, całowali i płakali nie mogąc oderwać oczu od
syna. Trwało to dłuższą chwilę, aż w końcu ponownie usiedli wszyscy przy stole.
To jest nasz prezent dla Państwa – powiedziała Mama – zwracając się do
Srebrzystej Pani i jej Męża, a wskazując na Grzegorza.
Tej nocy, światło jeszcze bardzo długo świeciło się w domu Srebrzystej Pani.
sobota, 10 listopada 2012
Włóczkowe bajanie nr 3
coś z obserwacji zachowania ludzi
czyli skąd te śmieci?
Mysia zadowolona wracała z zakupów. Z dumą patrzyła na piękny, dorodny słonecznik. Najpiękniejszy na całym warzywniaku.
Nie mogła się oprzeć - tylko jedno ziarenko skubnę, reszta w domu.
Ale co z łupinkami? Już się w łapce nie mieściły.
A co tam, machnęła łapką. Pod tym płotem trawa to i tak nie będzie widać. Tym kwiatkom też nic nie będzie. O jak tu fajnie między sztachety wpadają - tu jedna tam druga malutka łupinka.
Piękny dzień, idealny na porządki w ogródku. Układała Mysia w głowie plan pracy: najpierw wygrabię liście , wyrwę trawę,wytnę uschnięte kwiaty. Zacznę od tego najdalszego zakątka.
Staneła zdumiona - skąd te papierki? Przecież ja batoników nie jadam, papierosów też nie palę?
Co za wandale - pomyślała oburzona.
Wzrok padł na piękny, w połowie wyłuskany słonecznik. No tak...... czuła jak się rumieni.
W ogródku zakwitła jeszcze jedna róża. Muszę zrobić więcej, na drobne upominki w sam raz. Ta ma już swoją właścicielkę - jest nią moja synowa.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i zapraszam na kolejne bajanie.Ewa
czyli skąd te śmieci?
Mysia zadowolona wracała z zakupów. Z dumą patrzyła na piękny, dorodny słonecznik. Najpiękniejszy na całym warzywniaku.
Nie mogła się oprzeć - tylko jedno ziarenko skubnę, reszta w domu.
Ale co z łupinkami? Już się w łapce nie mieściły.
A co tam, machnęła łapką. Pod tym płotem trawa to i tak nie będzie widać. Tym kwiatkom też nic nie będzie. O jak tu fajnie między sztachety wpadają - tu jedna tam druga malutka łupinka.
Piękny dzień, idealny na porządki w ogródku. Układała Mysia w głowie plan pracy: najpierw wygrabię liście , wyrwę trawę,wytnę uschnięte kwiaty. Zacznę od tego najdalszego zakątka.
Staneła zdumiona - skąd te papierki? Przecież ja batoników nie jadam, papierosów też nie palę?
Co za wandale - pomyślała oburzona.
Wzrok padł na piękny, w połowie wyłuskany słonecznik. No tak...... czuła jak się rumieni.
W ogródku zakwitła jeszcze jedna róża. Muszę zrobić więcej, na drobne upominki w sam raz. Ta ma już swoją właścicielkę - jest nią moja synowa.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i zapraszam na kolejne bajanie.Ewa
środa, 17 października 2012
Małpki w Galerii Rękodzieła
Witam
Przez ostatnie 2 tyg. miałam niewiele czasu, na zaglądanie do zaprzyjaźnionych bardziej lub mniej koleżanek blogowiczek. Nadrabiam zaległości. Tyle pięknych rzeczy się ciągle pojawia i korci mnie aby zacząć robić coś nowego. I kiedyś pewnie tak będzie.
Teraz pokazuję co robiłam przez ostatnie wieczory. Dzień zajęty był przez mojego ukochanego najmłodszego mężczyznę.
Cieszę się bardzo bo moje małpki w tej chwili znajdują się Tutaj.
Jeżeli będą się podobać to mam nadzieję na dalszą współpracę.
We trzech zawsze raźniej
A ja się spóźniłem na wspólną sesję
i nie mam się na kim wesprzeć.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich gości. Miłego dnia.
Ewa
wtorek, 9 października 2012
Misia dla MM
Witam
Zanotowałam kiedyś w notesie taki wiersz.
Napisałaś
Napisałaś do mnie list serdeczny
przyniosłaś trzy jabłka z ogrodu
ciszę ukrytą w chlebie
zdziwiony myślę nieśmiało
że Bóg mnie kocha przez Ciebie
Jan Twardowski
"Posłaniec nadziei"
Na komentarz się nie silę, Każdy odczytuje to w swoim sercu.
Dzisiaj poszła paczka z misiem na adres fundacji wspierającej hospicjum "Promyczek".
Może ktoś ją przytuli.
Cieszę się że zauważyłyście mój poprzedni post.
Tu też potrzebna pomoc!
Ania Krućko zamieściła kolejny apel o pomoc dla chorego dziecka. Odsyłam do jej bloga. Jestem pod olbrzymim wrażeniem jej osobowości i zaangażowania dla innych.
Dużo dobrego. Ewa
Cieszę się że zauważyłyście mój poprzedni post.
Tu też potrzebna pomoc!
Ania Krućko zamieściła kolejny apel o pomoc dla chorego dziecka. Odsyłam do jej bloga. Jestem pod olbrzymim wrażeniem jej osobowości i zaangażowania dla innych.
Dużo dobrego. Ewa
czwartek, 13 września 2012
Włóczkowe bajania jesiennego misia
Witam !
Znowu miś, bo kocham misie. O innej porze roku dostał by inną nazwę. Jesień się zbliża, niestety. Dlatego tak go nazwałam. Lubię jesień, ale tę słoneczną, pachnącą ciepłym wiatrem, pieczonymi na polu kartoflami, wielobarwnymi liśćmi i jesiennymi kwiatami.
Miś patrzy na mnie z niepokojem.
- Ale jesteś pewna że tak będzie, a plucha, zimny wiatr ? , brrrr...
Więc dostał szalik, aby jesienny wiatr nie był dla niego przykry. Mimo wszystko jest trochę zdziwiony taką troską, ale się nie broni. Zapytał tylko czy pamiętam o gorącej czekoladzie, którą uwielbia.
- Wiesz jak już przygotujesz dla nas te pyszności, to usiądź ze mną. Bo gdy piję ją sam to nie potrafię odnaleźć ani jej prawdziwego zapachu ani wspaniałego smaku.
I jak tu go nie kochać.
Pozdrawiam wszystkich gości i zapraszam do wypicia razem z nami filiżanki gorącej czekolady.
Znowu miś, bo kocham misie. O innej porze roku dostał by inną nazwę. Jesień się zbliża, niestety. Dlatego tak go nazwałam. Lubię jesień, ale tę słoneczną, pachnącą ciepłym wiatrem, pieczonymi na polu kartoflami, wielobarwnymi liśćmi i jesiennymi kwiatami.
Miś patrzy na mnie z niepokojem.
- Ale jesteś pewna że tak będzie, a plucha, zimny wiatr ? , brrrr...
Więc dostał szalik, aby jesienny wiatr nie był dla niego przykry. Mimo wszystko jest trochę zdziwiony taką troską, ale się nie broni. Zapytał tylko czy pamiętam o gorącej czekoladzie, którą uwielbia.
- Wiesz jak już przygotujesz dla nas te pyszności, to usiądź ze mną. Bo gdy piję ją sam to nie potrafię odnaleźć ani jej prawdziwego zapachu ani wspaniałego smaku.
I jak tu go nie kochać.
Pozdrawiam wszystkich gości i zapraszam do wypicia razem z nami filiżanki gorącej czekolady.
czwartek, 6 września 2012
Włóczkowe bajania wrzosowej myszki
Witam !
Taką myszkę chyba można pokochać ? Jest miłym przytulaczkiem.
Stoi ciągle na moim biurku i uśmiecham się do niej kilka razy dziennie. To pierwsza, ale nie ostatnia. Przy następnej muszę robić dokładne notatki. Może znowu komuś się przyda opis.Trochę problemów miałam z uszami. Zrobiłam je z jednej warstwy, ale po przyszyciu nie trzymały fasonu. Nie chciałam ich odpruwać, więc pomysł na wzmocnienie przez naszycie kółek.
Spotkała ją jednak dzisiaj przykrość. A było tak:
Sąsiadka spojrzała na nią i mówi: no, nawet fajna ale taka utuczona ( tu ironiczny uśmieszek).
Spojrzała myszka smutno, wąsiki jej opadły ,a w ślepkach pojawiły się łzy. Zasmucona szepcze cichutko
- Tylko to możesz o mnie powiedzieć? Jestem mięciutka, mam miły pyszczek, śliczny kołnierzyk.
A znasz sekret jaki lis zdradził Małemu Księciu : dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczna dla oczu. I dumnie odwróciła głowę.
Pozdrawiam wszystkich gości.
Taką myszkę chyba można pokochać ? Jest miłym przytulaczkiem.
Stoi ciągle na moim biurku i uśmiecham się do niej kilka razy dziennie. To pierwsza, ale nie ostatnia. Przy następnej muszę robić dokładne notatki. Może znowu komuś się przyda opis.Trochę problemów miałam z uszami. Zrobiłam je z jednej warstwy, ale po przyszyciu nie trzymały fasonu. Nie chciałam ich odpruwać, więc pomysł na wzmocnienie przez naszycie kółek.
Spotkała ją jednak dzisiaj przykrość. A było tak:
Sąsiadka spojrzała na nią i mówi: no, nawet fajna ale taka utuczona ( tu ironiczny uśmieszek).
Spojrzała myszka smutno, wąsiki jej opadły ,a w ślepkach pojawiły się łzy. Zasmucona szepcze cichutko
- Tylko to możesz o mnie powiedzieć? Jestem mięciutka, mam miły pyszczek, śliczny kołnierzyk.
A znasz sekret jaki lis zdradził Małemu Księciu : dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczna dla oczu. I dumnie odwróciła głowę.
Pozdrawiam wszystkich gości.
piątek, 31 sierpnia 2012
Małpka zielona
Witam !
Na prośbę Azalii opiszę jak powstawało to małpiątko. Przy poprzedniej małpce podawałam tytuł książki czyli "Przytulanki, zwierzątka, lalki". Wg opisu zrobiłam głowę i uszy, reszta to już moja inwencja.
Nie robiłam zdjęć w czasie pracy, więc musi być tylko opis
Główka -5 o.łańcuszka,zamknąć
1.okrążenie - 8 o ścisłych
2. okrążenie: 2 o. ścisłe w każde oczko - 16 o.
3 do 5 okrążenia - 16o
6. okrążenia 2 o. ścisłe w każde o. - 32 ścisłe
7 i 8. okrążenie 32 ścisłe
9 do 14 zmienić kolor, 32 ścisłe
15. okrążenie - przerabiać razem po 2 o.ścisłe - pozostaje 16 o.
16. okr. - 16 o.ścisłych
17. i 18 - przerabiać razem po 2 o. ścisłe - pozostaje 4 o.
Wypełnić główkę i ściągnąć pozostałe o.
Uszka (x 2)
5 oczek łańcuszka zamknąć o szydełkować wkoło.
1 okr. - 8 o.
2. okr. - 2 o. w każde o. - 16 o.
3 okr. 16 o.
Złożyć na pół, a następnie wkłuwając szydełko przez 2 grubości połączyć innym kolorem.
Na wykonanie pozostałych części mam taki pomysł. Wydaje mi się, że tak jest prościej, unika się zszywania.
Tułów - nabrałam 36 oczek łańcuszka, połączyłam i robiłam wkoło. Zszyłam górę i dół ( oczywiście wypełnione.
Rączki - też robiłam na okrągło, zaczynałam od góry i ściągałam na dole rączki.
Nóżki - też na okrągło Nie zapisałam ile oczek nabrałam. Tak na wyczucie.
Stopy - zaczynałam od 5 o. i chyba doszłam do 16 o. Po 10 okrążeniach zakończyłam, ale po drodze trochę zwężałam. Po wypełnieniu przyszyłam do nogi
Nie wiem czy dość jasno opisałam, jeżeli będę jeszcze mogła pomoc to chętnie.
Pozdrawiam i miłej pracy.
Na prośbę Azalii opiszę jak powstawało to małpiątko. Przy poprzedniej małpce podawałam tytuł książki czyli "Przytulanki, zwierzątka, lalki". Wg opisu zrobiłam głowę i uszy, reszta to już moja inwencja.
Nie robiłam zdjęć w czasie pracy, więc musi być tylko opis
Główka -5 o.łańcuszka,zamknąć
1.okrążenie - 8 o ścisłych
2. okrążenie: 2 o. ścisłe w każde oczko - 16 o.
3 do 5 okrążenia - 16o
6. okrążenia 2 o. ścisłe w każde o. - 32 ścisłe
7 i 8. okrążenie 32 ścisłe
9 do 14 zmienić kolor, 32 ścisłe
15. okrążenie - przerabiać razem po 2 o.ścisłe - pozostaje 16 o.
16. okr. - 16 o.ścisłych
17. i 18 - przerabiać razem po 2 o. ścisłe - pozostaje 4 o.
Wypełnić główkę i ściągnąć pozostałe o.
Uszka (x 2)
5 oczek łańcuszka zamknąć o szydełkować wkoło.
1 okr. - 8 o.
2. okr. - 2 o. w każde o. - 16 o.
3 okr. 16 o.
Złożyć na pół, a następnie wkłuwając szydełko przez 2 grubości połączyć innym kolorem.
Na wykonanie pozostałych części mam taki pomysł. Wydaje mi się, że tak jest prościej, unika się zszywania.
Tułów - nabrałam 36 oczek łańcuszka, połączyłam i robiłam wkoło. Zszyłam górę i dół ( oczywiście wypełnione.
Rączki - też robiłam na okrągło, zaczynałam od góry i ściągałam na dole rączki.
Nóżki - też na okrągło Nie zapisałam ile oczek nabrałam. Tak na wyczucie.
Stopy - zaczynałam od 5 o. i chyba doszłam do 16 o. Po 10 okrążeniach zakończyłam, ale po drodze trochę zwężałam. Po wypełnieniu przyszyłam do nogi
Nie wiem czy dość jasno opisałam, jeżeli będę jeszcze mogła pomoc to chętnie.
Lubi pozować i jak widać robi to z uśmiechem
Pozdrawiam i miłej pracy.
niedziela, 26 sierpnia 2012
Małpka
Przeglądając książkę "Przytulanki, zwierzątka,lalki" ujęły mnie małpki tam prezentowane.
Dlatego na chwilę odpuściłam misiom i wydziergałam taką sympatyczną (moim zdaniem) małpeczkę.
Ma ok. 49 cm wzrostu, nie licząc ogonka. Zaczęła się od razu "szarogęsić" w moim koszyku z włóczkami.
Ale i tak ją lubię.
Nie wszystko robiłam zgodnie z opisem np. stopy zrobiłam jako oddzielne doszywane elementy. Nogi i łapki na okrągło, bo w opisie były zszywane (chyba że czegoś nie zrozumiałam).
Pozdrawiam serdecznie
sobota, 11 sierpnia 2012
Miś konstruktor
Misiek wykonany z wełny, mięciutki,milutki. Czysta przyjemność z towarzystwa takiego zwierzaczka.
To nie jest reklama klocków ale muszę napisać że jest to produkt polski. Dlatego je kupiliśmy dla naszego wnuka :-)
To nie jest reklama klocków ale muszę napisać że jest to produkt polski. Dlatego je kupiliśmy dla naszego wnuka :-)
czwartek, 2 sierpnia 2012
Miśkowa rodzinka
Dlaczego znowu miśki? W domu mam misia który liczy sobie 35 latek i trzyma się całkiem dobrze. To jest mój osobisty "bury miś" i przywołuje bardzo mile wspomnienia.
Bardzo lubię dziergać z wełny. Jest to wełna zgrzebna więc misie są odrobinę szorstkie. Ale tworzywo szlachetne i naturalne.
Kolejne misie wykonałam z akrylu i dlatego są bardziej miękkie w dotyku.
Bardzo lubię dziergać z wełny. Jest to wełna zgrzebna więc misie są odrobinę szorstkie. Ale tworzywo szlachetne i naturalne.
Kolejne misie wykonałam z akrylu i dlatego są bardziej miękkie w dotyku.
A teraz cała rodzinka w komplecie.
Wszystkie są do przytulenia.
wtorek, 31 lipca 2012
Miś dla Anny
Ten miś bardzo spodobał się mojej siostrzenicy. Wybrała go dla swojej koleżanki, lipcowej solenizantki Anny.Mam nadzieję że prezent sprawił wiele radości, nawet z tego względu że jest jedyny, nikt więcej takiego miał nie będzie.
czwartek, 26 lipca 2012
Urodzinowy misiaczek
Pierwsze urodziny wnuka to chyba dobry moment na rozpoczęcie pisania bloga. Ale nie obawiajcie się, nie będę zanudzać jaki jest mądry, fantastyczny, wspaniały (chociaż naprawdę taki jest). Pragnę dzielić się tym co potrafią moje ręce. Dla wnusia zrobiłam misia i mam nadzieję, że po latach będzie patrzył na niego z sentymentem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
od Lidki
od Iny i Toja -12
od Ani i Marioli Wichrowskiej
