"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać"
Antoine de Saint-Exupery
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczkowe bajania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włóczkowe bajania. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lipca 2013

Włóczkowe bajanie nr 6


Czas tak szybko ucieka. Ze zdziwieniem spojrzałam na datę ostatniego posta. Z różnych przyczyn: pracowo-rodzinno-wyjazdowych (co za słowotwórstwo! ) zaglądałam tylko na blogi. Na komentarz nie było czasu, a czasami i możliwości. Na rękodzieło również nie mogłam poświęcić tyle czasu ile bym chciała. 
Początek mojej przygody z blogiem to kolekcja misi i małpek. Ostatnio znowu za nimi zatęskniłam. Pojawiło się rodzeństwo Stefan i Stefania. Jeżeli misie to oczywiście jakaś opowiastka. Ale może najpierw się przedstawią:
Stefania

 Jak przystało na grzeczną dziewczynkę, pod sukienką są również majteczki.
 Stefan

Adaś ma oczy pełne głębokiego smutku. Tak głębokiego, że mój misiowy rozum pojąć nie może. Jeżeli Adaś jest smutny to ja też.
   A może to przeze mnie? Przez moje zachowanie na spacerze? Po co ja się odzywałem!
Adaś umówił się z Krzysiem na podwórku. Usiedliśmy koło piaskownicy na ławeczce tzn. Adaś  usiadł, zaczął czytać książkę a ja z jego kieszonki wypatrywałem Krzysia.
  Koło naszej ławki zatrzymał się bardzo duży pies (przynajmniej tak mi się wydawało). Łypnął w lewo, w prawo, na nas i .....  zrobił  .. wiecie co !
- Patrz, patrz - tarmosiłem Adasia za rękaw bluzy. Adaś spojrzał na właściciela psa, który bardzo był zainteresowany pobliskimi drzewami.
- Proszę Pana, tu przychodzą małe dzieci, moi Rodzice i ja zawsze sprzątamy po naszym Reksiu!
- Co z Ciebie wyrośnie!  Zagrzmiał Pan i oddalił się ze swoim pupilem. A do nas dolatywały słowa o braku kultury, szacunku do starszych .... i.t.p.
Czy te łzy Adasia to przeze mnie ? Chyba nie, bo po powrocie do domu pogłaskał mnie po pyszczku. Przez psa ? Chyba też nie! 
To dlaczego!


Misie czekają na swoich właścicieli w galerii Las Rąk.

Dziękuję za odwiedziny. Ja też zacznę pukać do waszych blogowych drzwi.

środa, 9 stycznia 2013

Włóczkowe bajanie nr 5

Witam serdecznie, dziękuję za słowa wsparcia. Wszystko powoli wraca do normy, więc wierzę że będzie dobrze.
Od roku mówię o sobie że jestem  osobą o cyklu 2x1/2 etatu. Już wyjaśniam co to znaczy. 2 tyg. w domu - żona, rękodzielniczka, artystka i co tam jeszcze przyjdzie do głowy. Kolejne 2 tyg. wyjazd do wnuka i wtedy jestem tylko dla niego. Wieczorami coś tam dłubię ( o ile szybko nie zasnę). A na dodatek ciągle zaczyna mi się coś podobać, co robią inni. Tak jest z filcem. Niedługo pokażę moje pierwsze starcia z wełną czesankową. Ale jak napisała Ewa " jeśli nie teraz, to kiedy ?"

Przedstawiam misia i jego bajanie. Miś jest w sklepie stacjonarnym TUTAJ 

Ołówek
Po powrocie ze szkoły, Adaś przejęty zaczął misiowi opowiadać:
Wiesz misiu, znalazłem w klasie ołówek, z taką błękitną gumką, z biedronkami i z ..
Adasiu - przerwał miś - a zapytałeś?  Może ktoś go szukał?
Nie,... ale on taki piękny - już bez entuzjazmu powiedział Adaś.

Rano obudził się przerażony.
Pobiegł do półki z bajkami, aby sprawdzić czy wszystkie literki są na swoim miejscu. Śniło mu się że ołówek wymazał wszystkie bajki z jego książek.

Położył Adaś ołówek na biurku wychowawczyni.

- O jej znalazłeś - ucieszyła się Ania.
Ale wiesz mam drugi prawie taki sam, więc proszę - ten będzie dla Ciebie. O ile Ci się podoba.




Wieczorem Miś z uśmiechem patrzył na Adasia, zajętego rysowaniem kolejnego auta.


Jak wyrób włóczkowy to zostaję w temacie. Zrobiłam na swoją osobistą szyję szal - otulacz. Nie jest zszyty na końcach, zapinam go broszką. Pomysł połączenia ściegów: ściągacz i francuski podpatrzyłam u Makunki.



Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i zapraszam na kolejne bajanie lub inne moje prace.

czwartek, 27 grudnia 2012

włóczkowe bajanie nr 4

Przepraszam, jeżeli nudzę moim opowiastkami. Lubię swoje maskotki i lubię nad nimi pracować. Głównie są to misie i małpki. Więc aby to nie były tylko ich zdjęcia to ubieram je w historyjki.
Może taka historia przydarzyła się w tym roku, w minione Święta Bożego Narodzenia?


Dzisiaj Srebrzysta Pani uśmiechnęła się. A może tylko mi się tak wydawało. 
Codziennie rano, gdy wystawiam głowę z plecaka widzę ją, gdy patrzy zza lekko uchylonej firanki. Tu muszę się przyznać, że ubłagałam Adasia, aby zabierał mnie ze sobą do szkoły. 
Któregoś dnia widziałam przelotnie jej męża, jak wychodził do pracy niosąc przy okazji worek ze śmieciami. Też był smutny i zamyślony, nie odpowiedział nawet na moje uprzejme „dzień dobry”. Mieszkamy tutaj od kilku miesięcy, rozmawialiśmy już ze wszystkimi sąsiadami, Tylko nie ze Srebrną Panią, tak nazwał ją Adaś, i Jej Mężem jakoś trudno było zamienić nawet kilka słów. Dlaczego tę sąsiadkę nazywasz Srebrzystą Panią – zapytałem Adasia. Bo ma takie włosy - odrzekł  i oczy chyba też. Rzadko wychodzi z domu, sąsiadów unika. Dziwna jakaś taka.
Pomyślałem, że dzisiaj się do niej uśmiechnę i pomacham łapką. Albo nie, może  tylko się uśmiechnę. Zapytam lepiej Adasia, czy takie zachowanie jest grzeczne. 
O jej, Srebrna Pani odsłoniła firankę, trudno muszę się uśmiechnąć. Chyba mnie nie zauważyła, nie odpowiedziała na mój uśmiech, chociaż wydaje mi się, że gdy zasłaniała firankę jej twarz była bardziej pogodna.
Gdy szliśmy z Adasiem do szkoły, próbowałem mu to wszystko opowiedzieć, ale dołączył do nas Krzyś i zajął Adasia innymi sprawami. 




Wieczorem słyszałam jak Adaś zwierzał się Mamie;
- Mamusiu, Srebrna Pani ma takie smutne oczy, uśmiecham się do niej gdy wracam ze szkoły. Myślisz że tak można?
- Nawet trzeba, sąsiadka mówiła że przed laty, przeżyła ta Pani jakąś tragedię, ale nikt nie wie o co chodzi.
Postanowiłem, że jutro uśmiechnę się do Niej jeszcze raz i pomacham łapką.

Wracaliśmy ze szkoły we trójkę, razem z Mamą Adasia. Srebrzysta Pani stała w  drzwiach mieszkania, z kartką w ręku. 
- Dziwna rzecz - wychodziłam z domu i gdy otworzyłam drzwi wypadła koperta z tą kartką. Myślałam że ktoś się pomylił. Ale jest moje nazwisko. Tylko niech Pani popatrzy - życzenia i podpisany Święty Mikołaj. 

Już niedługo Święta. Na pewno przybędę, aby pod choinką prezenty zostawić. Ty czekając na mnie radosną kolędę zaśpiewaj Panu, co przyszedł świat zbawić. Niechaj ta kolęda wśród śniegowej bieli płynąc serce Twoje w pełni rozweseli, a ja cichutko przyjadę, stanę przy tobie, podrzucę prezenty, odjadę saniami....

i jeszcze taki cytat

To właśnie tego wieczoru
gdy wiatr zimny śniegiem dmucha,
w serca złamane i smutne
po cichu wstępuje otucha
Emilia Waśniewska

Oczy Srebrzystej patrzyły na Mamę z dziwnym wyrazem i wcale nie były zimnie, ale ciepłe i wilgotne od łez.. Przed laty takie wierszyki układał dla mnie ..... i tu głos jej  zadrżał,  ukłoniła się tylko i zamknęła za sobą drzwi.
Mamusiu - dziwna sprawa , Pani jest już duża, skąd więc ten list od Św. Mikołaja – rezolutnie oświadczył Adaś. A poza tym Święty Mikołaj był już kilka dni temu.
Jestem przekonana – powiedziała mama Adasia – że Święty Mikołaj odwiedza nie tylko małe dzieci. Przynosi prezenty wszystkim, którzy na to zasługują, także dorosłym i nie zawsze są to prezenty, których można dotknąć i pobawić się nimi. Myślę, że taki właśnie prezent otrzymała od Świętego Mikołaja nasza sąsiadka, którą ty nazywasz Srebrzystą Panią. Jeszcze tego wieczoru, widziałam, gdy Adaś już spał, jak jego Mama zapukała do drzwi Srebrzystej Pani. Spędziła chyba tam sporo czasu, bo już spałam, gdy wróciła.
Następne dni upłynęły szybko, bo w domu trwały gorączkowe przygotowania do Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia. Nie chodziliśmy już do szkoły, a więc nie było też okazji do spotkania Srebrzystej Pani. Było za to sporo czasu poświęconego porządkom w domu, pieczeniu ciasta i przygotowaniu innych smakołyków.
Nadeszła Wigilia Świąt Bożego Narodzenia. Z kuchni już od rana płynęły niesamowite zapachy. Mama Adasia i Tato odświętnie ubrani, a także sam Adaś założył nową koszulę i świeżo wyprane dżinsy. Zbliżała się wigilijna wieczerza. Mama Adasia jeszcze ciągle krzątała się w kuchni, a Adaś razem z Tatą przygotowali pięknie wystrojoną choinkę. Później zaczęli nakrywać stół do uroczystej kolacji. Tato rozłożył biały obrus, a Adaś przyniósł talerze i sztućce. Jakież było Jego zdziwienia, gdy Tato poprosił, aby przyniósł dwa kolejne nakrycia. Wiedział, że tradycją jest pozostawienie jednego dodatkowego  nakrycia, ale dwa ? Gdy zapytał o to tatę, ten tylko tajemniczo uśmiechnął się i odpowiedział – dzisiaj będzie z nami dwoje „zbłąkanych wędrowców”. No może nie zupełnie zbłąkanych, ale na pewno samotnych.
Adaś nie mógł  doczekać się rozpoczęcia wieczerzy. Słowa Taty tak go zaintrygowały, że co chwila spoglądał na drzwi wejściowe. Jego wyobraźnia podpowiadała mu różne możliwe i nie realne  rozwiązania. Gdy więc zadzwonił dzwonek, pierwszy zjawił się, aby otworzyć drzwi. Zaraz za nim pojawiła się Mama. Gdy drzwi się otworzyły, zdumienia Adasia nie dało się opisać. W drzwiach stała Srebrzysta Pani i jej mąż. Odświętnie ubrani i bardziej pogodni niż zwykle, chociaż jakoś nieśmiało wchodzili do mieszkania zapraszani przez gospodarzy. Mąż Srebrzystej Pani – pan Karol przyniósł piękny bożonarodzeniowy stroik, który rodzice od razu ustawili na stole. To była piękna dekoracja wigilijnego stołu. Wkrótce zabłysła pierwsza gwiazda i wszyscy zasiedli do wigilijnej wieczerzy. Rozpoczęto, oczywiście, od dzielenia się opłatkiem i składania życzeń. Nie słyszałam dokładnie co do siebie mówili,  gdyż Adaś zostawił mnie na swoim biurku. Widziałam tylko, przez uchylone drzwi jak uśmiechali się do siebie, wymieniali uściski, ale także ze wzruszenia ocierali napływające do oczu łzy.
Wieczerza powoli zbliżała się do końca i nadchodził czas otwarcia prezentów, które znajdowały się pod choinką. Zauważyłam, że Mama Adasia od jakiegoś czasu dyskretnie spogląda na zegarek i zwraca głowę w kierunku drzwi wejściowych. Czyżby to miało znaczyć, że jeszcze kogoś oczekiwała ? I rzeczywiście wkrótce rozległo się ciche pukania do drzwi. Wszyscy ze zdziwieniem spojrzeli po sobie, tylko Mama spokojnie podeszła do drzwi i otworzyła je. W progu stał wysoki młodzieniec ubrany w brązową zimową kurtkę i  kolorowy szalik. W ręku trzymał sporej wielkości torbę podróżną. Na widok Mamy, uprzejmie ukłonił się i powiedział cicho – dobry wieczór mam na imię Grzegorz. Mam nadzieję, że zastałem u Państwa moich rodziców. Zapraszam - odpowiedziała mama i szeroko otworzyła drzwi. Oto zawitał do nas zbłąkany wędrowiec – powiedziała Mama - wprowadzając gościa do pokoju. Srebrzysta Pani i pan Karol oniemieli ze zdumienia na widok Grzesia, którego nie widzieli od kilku lat. Gdy zbliżył się do nich i ucałował ich ręce, nie potrafili powstrzymać łez, które mimowolnie napłynęły do oczu. Ściskali się, całowali i płakali nie mogąc oderwać oczu od syna. Trwało to dłuższą chwilę, aż w końcu ponownie usiedli wszyscy przy stole. To jest nasz prezent dla Państwa – powiedziała Mama – zwracając się do Srebrzystej Pani i jej Męża, a wskazując na Grzegorza. 

Tej nocy, światło jeszcze bardzo  długo świeciło się w domu Srebrzystej Pani.



Dziękuję za odwiedziny i cierpliwość jeżeli dotrwaliście do końca bajania.

sobota, 10 listopada 2012

Włóczkowe bajanie nr 3

coś z obserwacji zachowania ludzi

czyli skąd te śmieci? 
Mysia  zadowolona wracała z zakupów. Z dumą patrzyła na piękny, dorodny słonecznik. Najpiękniejszy na całym warzywniaku. 
Nie mogła się oprzeć -  tylko jedno ziarenko skubnę, reszta w domu.
Ale co z łupinkami?  Już się w łapce nie mieściły.
A co tam, machnęła łapką. Pod tym płotem trawa to i tak nie będzie widać. Tym kwiatkom też nic nie będzie. O jak tu fajnie między sztachety wpadają - tu jedna tam druga malutka łupinka.


Piękny dzień, idealny na porządki w ogródku. Układała Mysia w głowie plan pracy: najpierw wygrabię liście , wyrwę trawę,wytnę uschnięte kwiaty. Zacznę od tego najdalszego zakątka.

Staneła zdumiona  - skąd te papierki? Przecież ja batoników nie jadam, papierosów też nie palę?
Co za wandale - pomyślała oburzona.





Wzrok padł na piękny, w połowie wyłuskany słonecznik. No tak...... czuła jak się rumieni.

Zielona myszka jest w LRLR, ale bez bajania. To jest dla moich gości.

W ogródku zakwitła jeszcze jedna róża. Muszę zrobić więcej, na drobne upominki w sam raz. Ta ma już swoją właścicielkę - jest nią moja synowa.


Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i zapraszam na kolejne bajanie.Ewa

czwartek, 13 września 2012

Włóczkowe bajania jesiennego misia

Witam !

Znowu miś, bo kocham misie. O innej porze roku dostał by inną nazwę. Jesień się zbliża, niestety. Dlatego tak go nazwałam. Lubię jesień, ale tę słoneczną, pachnącą ciepłym wiatrem, pieczonymi na polu kartoflami, wielobarwnymi liśćmi i jesiennymi kwiatami.

 Miś patrzy na mnie z niepokojem.
 - Ale jesteś pewna że tak będzie, a plucha, zimny wiatr ? , brrrr...
Więc dostał szalik, aby jesienny wiatr nie był dla niego przykry. Mimo wszystko jest trochę zdziwiony taką troską, ale się nie broni. Zapytał tylko czy pamiętam o gorącej czekoladzie, którą uwielbia. 
 - Wiesz jak już przygotujesz dla nas te pyszności, to usiądź ze mną. Bo gdy piję ją sam to nie potrafię odnaleźć ani jej prawdziwego zapachu ani wspaniałego smaku. 
I jak tu go nie kochać.








Pozdrawiam wszystkich gości i zapraszam do wypicia razem z nami filiżanki gorącej czekolady.

czwartek, 6 września 2012

Włóczkowe bajania wrzosowej myszki

Witam !

Taką myszkę chyba można pokochać ? Jest miłym przytulaczkiem.
Stoi ciągle na moim biurku i uśmiecham się do niej kilka razy dziennie. To pierwsza, ale nie ostatnia. Przy następnej muszę robić dokładne notatki. Może znowu komuś się przyda opis.Trochę problemów miałam z uszami. Zrobiłam je z jednej warstwy, ale po przyszyciu nie trzymały fasonu. Nie chciałam ich odpruwać, więc pomysł na wzmocnienie  przez naszycie kółek.

Spotkała ją jednak dzisiaj przykrość. A było tak:
Sąsiadka spojrzała na nią i mówi: no, nawet fajna ale taka utuczona ( tu ironiczny uśmieszek).
 Spojrzała myszka smutno, wąsiki jej opadły ,a  w ślepkach pojawiły się łzy. Zasmucona szepcze cichutko
- Tylko to możesz o mnie powiedzieć? Jestem mięciutka, mam miły pyszczek, śliczny kołnierzyk. 
A znasz sekret jaki lis zdradził Małemu Księciu : dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczna dla oczu. I dumnie odwróciła głowę. 




Pozdrawiam wszystkich gości.

Wyróżnienia

Wyróżnienia
od Cath i Ani, Marioli Wichrowskiej, Koralikowego Raju

od Lidki

od Iny i Toja -12

od Ani i Marioli Wichrowskiej

od frezji i Ani

od Marioli Wichrowskiej
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...